Frank Zappa - "Hot Rats"

Album "Hot Rats" Franka Zappy, wydany w październiku 1969 roku, powstał w okresie intensywnej kreatywności i eksperymentów muzycznych Zappy, który chciał odejść od awangardowych i satyrycznych brzmień The Mothers of Invention, by skupić się na bardziej instrumentalnym, jazzowo-rockowym projekcie. Po rozwiązaniu pierwotnego składu Mothers w 1968 roku, Zappa, zmęczony ograniczeniami komercyjnego rynku muzycznego i konfliktami w zespole, postanowił nagrać solowy album, który dałby mu pełną kontrolę artystyczną. "Hot Rats" było nagrywany głównie w Los Angeles, w studiach takich jak Whitney Studios, z wykorzystaniem nowoczesnego wówczas 16-ścieżkowego sprzętu, co pozwoliło Zappie na precyzyjne warstwowe aranżacje i eksperymenty z overdubbingiem.



Sesje nagraniowe były szybkie, ale intensywne, a Zappa, jako producent, miał jasną wizję połączenia rocka, jazzu i elementów muzyki klasycznej. Album powstawał w atmosferze wolności twórczej, ale też pod presją czasu i budżetu, co zmusiło Zappę do efektywnego wykorzystania dostępnych środków. 


Album zaczyna się od krótkiego "Peaches En Regalia", to świetny i intensywny utwór, w którym w przeciągu zaledwie trzech minut udało się upchnąć kilka naprawdę zapadających ucho fragmentów. "Willie The Pimp" to jedyny nie-instrumentalny utwór na płycie, wokal na szczęście trwa na nim tylko 2 z 9 minut. Na szczęście, bo pijacki jazgod śpiewającego tu Capitana Beefharta to według mnie jeden z gorszych momentów płyty, potem jednak wynagradza go znakomita część instrumentalna. Następny "Son Of Mr. Green Genes", to jeden z lepszych momentów na płycie, naprawdę genialny utwór z świetnymi partiami gitarowymi i potężną współpracą muzyków. Następnie przychodzi "Little Umbrellas", jeden z bardziej jazzujących kawałków na płycie z wyraźnym basowym wstępem i świetnym rozwinięciem. Po nim następuje genialne "The Gumbo Variations", w pamięć zapadają z niego partie saksofonu i ponownie świetna współpraca muzyków. Album kończy się wyśmienitym "It Must Be A Camel", w którym słychać zmiany tempa i dysonansowe harmonie, co w moim odczuciu nawiązuje nieco do free jazzu.


"Hot Rats" to fantastyczny album, uważam, że to obowiązkowa pozycja dla każdego fana rockowych improwizacji i zadziornych utworów z jazzowym akcentem.


Ocena:10/10

Komentarze

Popularne posty