The Beatles - "The Beatles"
"The Beatles" znany również jako "White Album" to jeden z najbardziej nierównych, ale i fascynujących albumów kwartetu z liverpoolu. Album zawiera aż 28 utworów (nie licząc kolarzu dźwięku "Revolution 9" i kilkudziesięcio-sekundowego żartu "Wild Honey Pie", dlatego chyba nie ma sensu opisywać tu każdego z osobna, więc opowiem o najciekawszych.
Album zaczyna się świetnym energicznym "Back In Ths U.S.S.R.", będącym udaną satyrą na piosenki The Beach Boys, oprócz tego uwagę zwracają efekty dźwiękowe i rozbudowana aranżacja. Następny "Dear Prudence" jest dużo spokojniejszy, tu ucho cieszy dobra melodia, budowanie napięcia i złożoność utworu rosnąca z czasem. "Glass Onion" to z kolei prześmiewcza piosenka Johna Lennona tekstowo nawiązująca do wcześniejszych utworów Beatlesów, tu również aranżacja i melodia robią dobrą robotę. "While My Guitar Gently Weeps" to moim zdaniem zdecydowanie najlepszy moment albumu, w którym Harrison popisał się skrywanym wcześniej talentem kompozytorskim, myślę, że utwór ten zapowiadał jego dokonania z "Abbey Road", wspaniała melodia, solówka gitarowa zaproszonego do nagrania Erica Claptona, klimat tu zbudowany - wszystko składa się na jeden z najlepszych utworów Beatlesów. Tuż po nim następuje kolejny świetny utwór, "Happines Is A Warm Gun" to jeden z najbardziej złożonych kawałków na płycie, zmiany temp i stylów, rozbudowana aranżacja, naprawdę świetny popis Lennona. "Martha My Dear" to uroczy utwór z przyjemną aranżacją i ładną melodią, w mojejcopini nieco niedoceniany. "I'm So Tired" zaczyna się spokojnie, potem jednak się rozkręca, to również bardzo dobra piosenka. "Blackbird" to utwór nagrany przez McCartneya praktycznie w pojedynkę, to najbardziej znany moment albumu, z resztą nie bez powodu, piękna melodia i minimalizm zostają w pamięci na długo po odsłuchu. "Don't Pass Me By" to pierwszy utwór Beatlesów napisany przez Ringo Starra, w sumie to dość dobry debiut w roli kompozytora, mi osobiście się podoba. "I will" to kolejny bardzo ładny akustyczny utwór McCartneya, z ciekawostek, to jak się wsłuchacie, to usłyszycie, że w tym utworze nie ma basu, a McCartney naśladujący jego dźwięki. "Yer Blues" to krzyk rozpaczy Lennona, udanie nawiązuje on do brytyjskiego bluesa z lat 60, a tekst "Yes, I'm lonely, Wanna die" idealnie opisuje charakter tego utworu. "Sexy Sadie" to kolejny utwór, z udaną aranżacją i niezłą melodią, chociaż nie wyróżnia się specjalnie na tle reszty. "Helter Skelter" to bardzo wyjątkowy utwór, niezwykle agresywny styl i bardzo przesterowane gitary tworzą według wielu jeden z pierwszych heavy-metalowych kawałków w historii, oprócz tego to naprawdę udany fragment albumu. Z "Revolution 1" sprawa wygląda tak, że na singlu był o wiele bardziej agresywny, podczas gdy albumowa wersja była spokojna, obie wersje są jednak zdecydowanie warte odsłuchu. "Honey Pie" nawiązuje do muzyki z lat 20 XX wieku, niektórym może wydawać sie przestarzała, ale to świadomy zabieg McCartneya, melodia tu jest bardzo ładna, a aranżacje bogate. "Savoy Truffle" to kolejny utwór Harrisona, w moim odczyciu dosyć podobny do "Glass Onion" z początku albumu, energiczny z świetnymi dęciakami i gitarą elektryczną. Ostatni utwór z tych ciekawszych, "Cry Baby Cry" jest wręcz bajkowy, chociaż Lennon uważał go za wypełniacz, moim zdaniem to piosenka należąca do tych ciekawszych.
No, a więc opisałem 16 ciekawszych utworów z tej płyty, w mojej opini bardzo dobrych, nie brakuje tu jednak niestety wypełniaczy i mniej intrugujących utworów, które stanowią resztę albumu. Moim zdaniem na Białym Albumie nie ma złego kawałka, ale osobiście uważam, że gdyby z tych 16 lepszych (a przynajmniej z tych, które zmieściłyby się na winylu) zrobić zwykły, a nie podwójny album, to mógłby być lepszy od "Abbey Road", a może nawet na poziomie "Rubber Soul".
"The Beatles", to album, który powinien przesłuchać każdy, to absolutny kanon muzyki popularnej z genialnymi momentami, ale tak duża ilość wypełniaczy sprawia, że nie mogę ocenić tego albumu na 10/10 czy 9/10.
Ocena: 8/10

.png)
Komentarze
Prześlij komentarz