Frank Zappa & The Mothers - "Roxy By Proxy"

„Roxy by Proxy” to koncertowy album Franka Zappy, wydany w 2014 roku, zawierający nagrania z legendarnych występów w Roxy Theatre w Hollywood z grudnia 1973 roku. Materiał został zarejestrowany przez zespół The Mothers w czasie gdy grupa osiągała szczyt technicznej i artystycznej formy. Początkowo fragmenty tych koncertów trafiły na album „Roxy & Elsewhere” (1974), jednak niektóre partie były tam częściowo dograne w studio. Przez dekady fani domagali się pełnych, surowych wersji tych występów, co doprowadziło do wydania „Roxy By Proxy” jako pierwszego kroku w kierunku pełnej publikacji. W przeciwieństwie do „Roxy & Elsewhere”, ten album prezentuje czyste miksy z koncertu, bez studyjnych dogrywek, oddając autentyczną atmosferę występu.



Ten album to apogeum twórczości Franka Zappy z The Mothers, umiejętności i zgranie instrumentalistów są tu słyszalne na każdym kroku. Po "Carved in the rock", w którym Zappa przedstawia muzyków następuje jedno z jego najlepszych nagrań - "Inca Roads" brzmi tu chyba jeszcze lepiej niż w oryginale z "One Size Fits All", to jak utwór się rozwija i w co przechodzi jest po prostu fantastyczne, słychać zarówno wirtuozerię, jak i to, że muzycy zwyczajnie czerpią tu przyjemność z grania. Po tym utworze emocje nieco opadają, gdyż "Penguin in Bondage" nie jest już aż tak dobry, jednak i ten utwór trzyma poziom, czuć fajny groove, a i partie instrumentalne są bardzo dobre. Następny "T'Mershi Duween" jest sporo krótszy, ale i bardziej intensywny, nieprzewidywalność tego kawałka jest czymś naprawdę intrygującym. Po nim jednak jest jeszcze lepiej, "Dog Breath Variations / Uncle Meat" znowu daje nam fenomenalne solówki i zgranych instrumentalistów, to samo można powiedzieć o genialnych "RDNZL", "Echidna's Arf (Of You)", "Don't You Ever Wash That Thing" i bagatela 15-minutowym "Dupree's Paradise", na dobre słowo zasługują również "Cheepnis - Percussion", które jest wyśmienitym popisem perkusistów Ralpha Humphreya i Chestera Thompsona oraz perkusjonalistki Ruth Underwood i jazzujące "Village Of The Sun", do którego ostatnio dość często wracam. Nieco gorsze jest "Cheepnis" w wersji zwykłej, trochę irytuje mnie tu wokal. Album kończy się porywającym medleyem "King Kong / Chunga's Revenge / Mr. Green Genes", który obok "Inca Roads" jest chyba najlepszym nagraniem z tej płyty.


"Roxy By Proxy" to jedna z najlepszych koncertówek, jakie w życiu słyszałem, zdecydowanie poziomem przewyższa i tak już bardzo dobre "Roxy & Elsewhere", to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Zappy i miłośnika progresywnego rocka. Myślę, że ten album śmiało może konkurować z "Hot Rats" o miano najwybitniejszego dzieła Franka Zappy.


Ocena: 10/10

Komentarze

Popularne posty