My New Band Believe - "My New Band Believe"
Debiut My New Band Believe zaczął powstawać, kiedy basista Black Midi, Cameron Picton był jednocześnie wypalony zespołową dynamiką i szukał nowego, bardziej intymnego języka muzycznego.
Proces nagrywania był rozproszony i kolektywny: materiał powstawał w wielu studiach, z dużą rotacją muzyków jako dość otwarty projekt. To dobrze wpisuje się w ethos londyńskiej Windmill scene, gdzie ważniejsza jest wspólnota i eksperyment niż stabilna formacja.
Picton mocno inspirował się folkiem i singer-songwriterstwem, ale eksperymentował z tą stylistyką, wzbogacając ją o barokowe aranżacje (wyraźnie inspirowane Miltonem Nascimento), rockową rytmikę i unikającą oczywistych rozwiązań strukturę.
Album zaczyna się bardzo obiecująco: folkowy "Target Practice" ma wspaniałą melodię, a "In the Blink of an Eye" z rockową rytmiką i jeszcze bogatszą aranżacją jest jego udanym rozwinięciem. "Heart of Darkness" to rewelacyjne połączenie witalnego folku i intensywności niewiele ustępującej Black Midi, utwór świetnie się rozwija i jest jednym z moich faworytów na płycie. W "Love Story" i "Pearls" fantastycznie wypadają fragmenty instrumentalne, choć i melodie śpiewane przez Pictona są bardzo urocze. W "Opposite Teacher" świetnie sprawdza się gitara akustyczna, sprawiająca, że klimat jest tu jeszcze bardziej folkowy. "Actress" rozpoczyna się subtelnym wstępem gitary, do której stopniowo dochodzi wokal i więcej instrumentów, na plus jest konstrukcja tego utworu - spokojniejsze momenty przeplatają się tu z intensywniejszymi, przez co całość wypada bardzo intrygująco. Ostatnie "One Night" to spokojne wyciszenie pod koniec albumu, utwór opiera się na akompaniamencie gitary i wokalu śpiewającym całkiem ładną melodię.
Ogólnie album kojarzy mi się z zeszłorocznym "Forever Howlong" innego zespołu z sceny Windmill, Black Country, New Road - tylko tu jest jeszcze lepiej, odważniej i ciekawiej.
Jestem absolutnie zachwycony nowym longplayem My New Band Believe - szeroki aparat wykonawczy, bogate brzmienie, inspiracje folkiem, odważne eksperymenty z stylistyką i doskonałe melodie sprawiają, że jest to dla mnie jeden z lepszych albumów sceny Windmill, wcale nie ustępujący dokonaniom Black Midi i Black Country, New Road.
Ocena: 10/10
.png)
pozdro, będę zaglądał czasami!!
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło ;)
Usuń