Nirvana - "Nevermind"
„Nevermind” to drugi studyjny krążek Nirvany, wydany w 1991 roku w czasie rozkwitu sceny grunge’owej w Seattle. Zespół nagrał go w studiu Sound City w Kalifornii z producentem Butchem Vigiem, łącząc surową energię punk rocka z bardziej melodyjnym, przystępnym brzmieniem. Powstawał on w realiach frustracji młodego pokolenia początku lat 90., zmęczonego konsumpcjonizmem i społecznymi oczekiwaniami.
Instrumentaliści nie błyszczą - Cobain nie jest dobrym gitarzystą, perkusja Grohla jest sztampowa, a bas Novoselica nijaki. Jeśli chodzi o wokal, to ten pierwszy ma naprawdę dobrą charyzmę i dynamikę, choć brakuje mu technicznych umiejętności. Chociaż trzeba też przyznać, że w stylistyce, którą obrał sobie zespół, specjalna wirtuozeria nie jest potrzebna.
Album jest nieco nierówny, słychać, że niektóre utwory (jak "Stay Away", "Territorial Pissings") pełnią rolę wypełniaczy. Kompozycje bywają do siebie (czasami aż nazbyt) podobne, jednak część z nich jest naprawdę dobra (chociażby "Smells Like Teen Spirit", "In Bloom", "Come As You Are"). Ciekawy kontrapunkt dla hałaśliwego grania stanowią akustyczne utwory. "Polly" jest naprawdę sprawnie skomponowane, ale takie "Something In The Way" przez swoją monotonię i repetetywność wypada już nudnie i męcząco.
Wokal jest tu narzędziem ekspresji jak w mało którym albumie. Produkcja jest surowa i brudna, ale czytelna. Czuć w tej muzyce realne emocje i autentyczność, której w ówczesnym mainstreamie zdecydowanie brakowało.
"Nevermind" zmieniło reguły gry. Zakończyło erę hair-metalu i zostawiło ogromny wpływ na indie rock i rock alternatywny. Na standardy grungu jest to bardzo dobre granie, które niełatwo przebić, pozostawia jednak trochę do życzenia pod względem równości. Daleko mi do fascynacji nim, ale nietrudno pojąć mi jego fenomen.
Ocena: 8/10
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz